sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział 17

„Rano” Tom obudził się dość wcześnie, zwarzywszy o której się położył. Był w świetnym nastroju. Spojrzał rozmarzonym wzrokiem na Monikę i przypomniał sobie wspaniałe chwilę spędzone z nią. Po chwili ostrożnie wstał, aby jej nie budzić. Udał się pod pokój gościnny i zapukał. Nikt jednak nie odpowiadał, więc zajrzał do środka. Ani nie było w pokoju. Udał się do Natha, gdzie być może się znajdowała. Ponownie zapukał do drzwi.
― Kto tam? ― usłyszał zaspany głos przyjaciela.
Wszedł do środka, ale nigdzie nie widział dziewczyny.
― Widziałeś Anię? Nie ma jej w pokoju a mam do niej sprawę. ― zapytał Tom.
― Nie. Dopiero wstałem. Może jest w łazience albo na dole.
― Dzięki to poszukam jej.
― Poczekaj pójdę z Tobą.
Nath wstał z łóżka i założył dres i koszulkę. Razem zeszli na dół, bo w łazience nikogo nie było. Weszli do kuchni, gdzie dziewczyna stała przed lodówką zastanawiając się co zrobić na śniadanie.
― No hej. Dobrze, że tam stoisz. Mam sprawę. Chcę zrobić śniadanie Monice. ― zagadnął Tom.
― No hej. A co ja mam z tym wspólnego? ― zapytała dziewczyna.
― Dobrze, że pytasz. Bo chciałbym, żebyś Ty je zrobiła. ― powiedział chłopak a następnie zrobił minę małego kotka.
― Mogę Ci jedynie powiedzieć co masz robić i troszkę pomóc.
― No dobra, nie już będzie. To co mam robić?
Ania stwierdziła, że nie może być to coś skomplikowanego i niewymagającego użycia miksera, żeby nie obudzić reszty, a w szczególności Moniki. Postawiła na omlet. Dała jedną miskę dla Toma, a drugą dla zdziwionego Nathana.
― Też zrobisz mi śniadanie. ― uśmiechnęła się do niego.
― A co mi szkodzi… ― powiedział i złapał miskę, dając przy okazji buziaka Ani.
Dziewczyna uśmiechnęła się jeszcze szerzej i wyciągnęła odpowiednie produkty. Wręczyła każdemu odpowiednią porcję i kazała mieszać. Nie szło im za dobrze, ale po jakiś 20 minutach masa była gotowa do smażenia, choć połowa z niej wylądowała na podłodze. Za smażenie omleta Ania sama już się wzięła. Nie chciała ryzykować podpalenia domu. Tom zadowolony ustawił wszystko na tacy i pognał na górę. Ania i Nath w tym czasie zaczęli jeść ich omlet.
― Nawet niezły Ci wyszedł. ― powiedziała dziewczyna i pocałowała Nathana.
Tom wszedł do pokoju i postawił tacę na łóżku. Pocałował Monikę, która zaraz się obudziła.
― Witaj śpiochu. Śniadanie do łóżka podano… ― uśmiechnął się i jeszcze raz ją pocałował.
― O jak miło. Sam robiłeś? ― zapytała trochę niepewnie.
― No można tak powiedzieć. Ania trochę pomagała mi i Nathowi.
Dziewczyna wzięła kęs i uśmiechnęła się.
― Stwierdzam, że jest bardzo smaczne. A to tak już ciągle będziesz mi robił śniadania? ― puściła oko do Toma.
― Jeśli będziesz chciała… ale nie wiem czy będą tak dobre jak to… ― uśmiechnął się łobuzersko i zaczął całować dziewczynę.
Monika była szczęśliwa. Nie mogła się powstrzymać od uśmiechu. Nie musiała się niczym martwić. Tom sprawiał, że czuła się wyjątkowa, piękna i chciana. Nigdy nie czuła się w taki sposób przy Marcinie. Myślała, że nie będzie mogła bez niego żyć, że będzie już wiecznie nieszczęśliwa, ale jej uczucie do niego po tylu rozłąkach zamieniło się jedynie w przyzwyczajenie. Okazało się, że jest jednak ktoś, kto może ją pokochać i kogo ona może pokochać. Tym kimś okazał się niespodziewanie Tom.
Na dole Ania i Nath siedzieli sobie w salonie przytulając się i udając, że oglądają telewizję. Chłopak planował zrobić niespodziankę Ani, chciał spędzić z nią w końcu kilka chwil sam na sam. Po chwili, przerywając rozmyślenia Natha, wszyscy zaczęli schodzić obudzeni krzykami i śmiechami wydobywającymi się z pokoju Toma. Jay i Max weszli do salonu i ze zdziwieniem popatrzyli na parę.
― To kto tak na górze wrzeszczy? ― zapytał Max.
― To pewnie Tom i Monika. Ale oni już w nocy hałasowali… Nie słyszałeś? ― Nath podniósł brew i się uśmiechnął.
Max i Jaz popatrzyli się na siebie na co reszta wybuchnęła śmiechem.
― A może dziś zrobimy powtórkę u nas. ― rzuciła Ania.
― No i ja to rozumiem. Będziemy na pewno. ― odpowiedział zadowolony Jay.
Gdy reszta udała się do kuchni w celach konsumpcyjnych zabierając ze sobą Anię, Nathan wymknął się na górę i poszedł do Toma. Chłopak niepewnie zapukał do jego pokoju, nie chciał im przeszkadzać, ale też była to jedyna okazja. Po chwili usłyszał śmiechy i odgłosy bieganiny, a następnie „można wejść”. Uchylił lekko drzwi i zajrzał do środka. Na szczęście oboje byli ubrani. Wszedł więc szybko i przedstawił swój plan.
― Sory, że Wam przeszkadzam, ale nie mamy czasu. Tam na dole planują dzisiejsze spotkanie u Was. ― tu spojrzał na Monikę. ― Macie za zadanie uświadomić ich, że mają nie przychodzić. Oczywiście mówię tu o chłopakach oraz Nareeshy i Michelle. Chcę zrobić Ani niespodziankę i urządzić wieczór tylko we dwoje. I macie mi w tym pomóc. Wiecie już wszystko? ― zapytał, ale nie dał im nawet szansy odpowiedzieć. ― No to do roboty! Tylko dyskretnie.
Wstał i wyszedł, zostawiając zdezorientowaną parę samą. Wrócił na dół, do śmiejącego się towarzystwa, które planowało już wieczór. W tym czasie Tom i Monika zastanawiali się co mają zrobić. Przecież nie mieli jak teraz działać, bo ze zgrają na dole była Ania. Tom wpadł na pomysł. Podał dla Moniki nr telefonu Nareesy i Michelle, aby dziewczyna do nich napisała i je wtajemniczyła. Dziewczyna złapała za telefon i napisała:

Hej tu Monika. Mam do was sprawę. Musicie powiedzieć dla chłopaków, żeby nie przychodzili dziś do Nas. Tylko nie teraz. Ania nie może się o tym dowiedzieć. Ma myśleć, że oni przyjdą. Liczę na Was Kochane:*

Wysłała tą wiadomość do obu dziewczyn i odłożyła telefon.
― Gotowe. ― uśmiechnęła się.
W kuchni coś zabrzęczało. Obie dziewczyny wyjęły telefon, odczytały wiadomość i spojrzały się na siebie.
― Coś się stało? ― zapytał Max.
― Nie wszystko w porządku. ― rzuciła szybko Michelle.
Nathan patrzył na dziewczyny podejrzliwie, a one w tym momencie spojrzały na niego. Porozumieli się bez słów. Dziewczyny wiedziały już, że chodzi o Natha i że to jego pomysł, a Nath wiedział, że to część planu Toma i Moniki, którzy chwilę później dołączyli do reszty. Około 14:00 po „śniadaniu” Tom i Nathan odwieźli Monikę i Anię do domu, po czym udali się do jakiejś restauracji, aby zamówić jedzenie na wieczór. Monika w tym czasie przekonała Anię, aby poszły na zakupy i coś sobie kupiły na wieczór. W domu chłopaków Michelle i Nareesha też zaczęły działać. Jęczały, że chcą zostać w domu i nie mają ochoty wychodzić. Oczywiście po pół godzinie marudzenia chłopcy ulegli. Został jedynie Jay. Ale po chwili chłopaki i jego przekonali, że skoro oni nie idą to on też niech zostanie. Tak więc wszystko szło zgodnie z planem. Pod nieobecność Moniki i Ani, Tom i Nath wkradli się do ich domu i wszystko przygotowali. Potem wrócili do siebie, gdzie Nath ogarnął się trochę, przebrał (założył ciemne spodnie i koszulkę, a na to marynarkę) i wrócił do domu dziewczyn czekać na Anię. W czasie zakupów Ania nie miała dobrego humoru. Nie chciało jej się chodzić po sklepach, skoro kupiła już to co miała kupić. W pewnym momencie Monika pociągnęła przyjaciółkę do jednego sklepu.
― Musisz to kupić! ― powiedziała i wskazała sukienkę na manekinie.
Właśnie tego przez cały czas Monika szukała. Była ona idealna na dzisiejszy wieczór. Miała beżowy kolor, była długa do połowy ud, pod biustem biegł ozdobny pasek, który był także ramiączkiem (drugiego nie było). Ania przymierzyła ją. Pasowała jak ulał. Monika bez słowa wyjaśnienia pobiegła do kasy i zapłaciła za nią, zanim Ania zdołała cokolwiek powiedzieć. Dziewczyna wróciła szybko do przyjaciółki. Po drodze zerknęła jeszcze na zegarek, była już 18:30, a o 19:00 miały być już z powrotem. Ania chciała się przebrać, lecz nie miała na to czasu, bo przyjaciółka wyciągnęła ją bezceremonialnie z przymierzalni.
― Nie mogę się chociaż przebrać?
― Nie mamy czasu na pierdoły. A po za tym wyglądasz pięknie, to po co masz się przebierać?
Zdążyła jedynie zabrać swoje rzeczy i  spakować je do torebki. Dobrze, że miała na sobie balerinki, bo by śmiesznie wyglądała w trampkach i takiej sukience. I tak wydawało jej się, że dziwnie wygląda, bo wszyscy się gapili i oglądali na nią. Po kilkunastu minutach jazdy samochodem były już pod domem. Ania wysiadła z samochodu i chciała wziąć resztę rzeczy, ale Monika zablokowała drzwi.
― Co Ty robisz? ― zapytała zaskoczona Ania.
― Wybacz mi. Muszę jechać. ― powiedziała Monika i odjechała.
Ania stała i patrzyła jak dziewczyna odjeżdża. Po chwili podeszła do drzwi i otworzyła je. Dobrze, że miała przy sobie chociaż torebkę z kluczami. Weszła do środka. Było strasznie ciemno, jedyne światło jakie widziała, dobywało się z salonu. Świece? Zdziwiła się Ania. Podeszła bliżej, a gdy weszła już do salonu, ktoś objął ją z tyłu. Dziewczyna odwróciła się szybko wystraszona.
― Nie bój się Skarbie. Przygotowałem małą niespodziankę.
Nathan zapalił lampy wbudowane w sufit na końcu pokoju, które dawały półświatło, dzięki któremu mogliśmy siebie widzieć, a także romantyczną atmosferę.
― Wyglądasz przepięknie.
― Co to jest? ― zapytała Ania czerwieniąc się trochę i wskazując na stół na środku salonu, ze świecami i jedzeniem.
― To właśnie ta niespodzianka. Chodź usiądziemy.
Nathan złapał dziewczynę za rękę, poprowadził do stolika i jak przystało na dżentelmena odsunął jej krzesło. Oboje zasiedli naprzeciwko siebie, wpatruj się sobie w oczy.
― Nathan jak to zrobiłeś? Jest cudownie.
― Miałem małe kłopoty, ale z pomocą Toma i Moniki wszystko się udało. ― puścił do niej oko i uśmiechnął się.
Ania odwzajemniła uśmiech, a po chwili jedli już przy blasku świec, rozmawiając ze sobą i żartując. Po jakiś dwóch godzinach chłopak wstał i włączył muzykę. Podszedł do Ani i poprosił do tańca. Milcząc tańczyli wtuleni w siebie.
― I jak wieczór? ― zapytał Nath.
Ania spojrzała na niego i pocałowała go delikatnie. Chłopak odsunął się na chwilę i zamruczał:
― Mam przez to rozumieć, że tak.
Uśmiechnął się tym swoim delikatnym, seksownym uśmiechem i złożył pocałunek na ustach dziewczyny. Z każdą kolejną chwilą ich pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. W końcu Nath podniósł Anię i nie przerywając pocałunku zaczął iść w stronę jej pokoju. W pewnym momencie przystanął na schodach i przerwał pocałunek. Znowu ogarnęło nim pożądanie, którego nie mógł zwalczyć, a nie chciał, żeby sytuacja z łazienki się powtórzyła. Spojrzał pytająco na Anię. Dziewczyna kiwnęła głową, a Nathan wpił się z powrotem w jej usta i pognał na górę. Po chwili byli już w pokoju dziewczyny. Stali przed sobą, obejmując się i pieszcząc. Ręce Ani powędrowały po klacie Natha, aż do ramion ściągając tym samym marynarkę z niego. Następna była koszulka, która po chwili leżała już na podłodze. Nathan zaczął całować Anię po szyi, rozpinając przy tym sukienkę dziewczyny, która opadła na ziemie. Chwilę później obok sukienki wylądowały spodnie Natha. Chłopak podniósł Anię i położył ją na łóżku. Całował każdy centymetr jej ciała, pozbywając się bielizny, jej oraz swojej. Podniósł głowę, spojrzał na Anię, a potem dotykając ręką rumieńców na policzkach zajrzał jej głęboko w oczy i powiedział:
― Jesteś piękna. Jesteś idealna. Kocham Cię.
Ania jeszcze bardziej się zaczerwieniła, na co Nathan uśmiechnął się seksownie i zaczął ją całować. Z każdą sekundą pragnęli siebie jeszcze bardziej, aż w końcu ich ciała się połączyły. Rozkosz, którą poczuli, nie mogły opisać żadne słowa. Ich ciała stały się jednością. Każdy ruch przyprawiał ich o nowe, wspaniałe doznania i bodźce, które sprawiały, że ich ciała drżały pod wpływem uniesienia. Delektując się sobą odpłynęli w objęciach w krainę snów.

_________________________________________
Nareszcie jest! Udało mi się! Znalazłam trochę czasu i napisałam!
Jakoś mi on nie szedł ;( ciągle brakowało mi weny ;(
Mam nadzieję, że Wam się spodoba :]
Rozdział dedykuję Kini*** , Kindze-XYZ i Kasi-Story of TheWanted jesteście WIELKIE! :*
Kocham Was wszystkie :*
Czekam na Wasze opinie i komentarze ;)
A oto Nathan ala "Jestem Wielki"

piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział 16

Do czasu ponownego przyjazdu chłopaków, Monika i Ania sprzątały resztę domu z wczorajszej imprezy. Około godziny 16:30 zaczęły się szykować na wyjście. Anię cieszył fakt, że Monika ma dobry humor. Ania założyła zielone spodenki i biały T-shirt z napisem „Ładna po mamusi”. Monika natomiast włożyła pastelową letnią sukienkę. Równo o godzinie 18:00 zadzwonił dzwonek. Dziewczyny popatrzyły się na siebie w zdziwieniu. Nie były jeszcze do końca gotowe. Ania zadzwoniła do Natha. Chłopak zdezorientowany odebrał:
― Czemu nie otwieracie? I czemu do mnie dzwonisz?
― Jesteśmy na górze, ale jeszcze nie gotowe. Wejdźcie do salonu, zaraz zejdziemy. ― wyjaśniła dziewczyna.
Nathan i Tom weszli więc, usiedli w salonie i zaczęli rozmawiać o tym jak to kobiety zawsze muszą się spóźniać. Dziewczyny szybko dokończyły resztę spraw, wzięły torebki i zeszły do salonu.
― Już możemy iść. ― powiedział Ania.
― Ale warto było czekać. ― powiedział Nath do Toma.
Podszedł do Ani i pocałował ją. Oczywiście Tom zaczął mówić coś w stylu: już nie musicie tak się obściskiwać, albo starczy już tego dobrego idziemy. Po 20 minutach byli już w kinie i tam był dopiero dylemat, na co mają iść. Niestety Tom został przegłosowany i w końcu wybrali „Igrzyska Śmierci”. Film był w niektórych momentach dość krwawy, więc Tom wspaniałomyślnie przytulał Monikę w takich chwilach. Ania natomiast uświadomiła nic nie wiedzącemu Nathowi o intencjach Toma. Uzgodnili razem, że pomogą mu trochę, tak jak on pomógł im. Po seansie zamiast do pizzerii poszli do małego klubu. Zamówili kilka drinków, Nathan jako kierowca nie pił. Po paru minutach spędzonych wcześniej u DJ-a, Nathan poprosił Monikę do tańca. Leciało właśnie „Sean Paul - She Doesn't Mind”. Tom popatrzył na chłopaka spode łba, a Ania pociągnęła go na parkiet. Pod koniec piosenki, przez którą Tom ciągle patrzył się dziwnie na Natha, Ania pociągnęła chłopaka do Moniki i powiedziała „odbijany”, a następnie uśmiechnęła się do Toma, gdy DJ zmienił muzykę na balladę dla par. Nathan i Ania zajęli się sobą, a Tom podszedł do Moniki i objął ją. Wiedział już co para knuła. Był im za to wdzięczny, choć trochę zły, że go nie wtajemniczyli. Przestał jednak o tym myśleć i zajął się Moniką. Zagadywał ją i żartował. Było to dziwne, ale czuł się przy niej jakoś taki zawstydzony. Starał się tego nie okazywać i dobrze mu to chyba wychodziło, Monika świetnie się z nim bawiła. Gdy byli już przy stoliku Ntahan zaproponował, żeby pojechać do nich i wynagrodzić reszcie wczorajszą imprezę. Wszyscy się zgodzili, więc po kilkunastu minutach byli już pod domem chłopaków. Weszli do środka i zastali Maxa, Jaya i Sivę oraz dziewczyny kiszących się w salonie przed telewizorem.
― Wstawać. Rozkręcamy imprezę! ― zawołał Tom.
Wszyscy się ożywili i zaczęli wszystko organizować. Po kilku chwilach leciała już muzyka i wszyscy się bawili. Monika weszła na górę szukać łazienki. Przez przypadek trafiła do pokoju, w którym stała gitara. Podeszła do niej i zaczęła przypominać sobie chwyty. Nie miała okazji skorzystać, z tej którą dostała. Po chwili śpiewała już piosenkę „Lie to Me”, gdy do pokoju wszedł Tom i zaczął śpiewać z nią. Dziewczyna speszyła się, szybko odłożyła gitarę i wstała.
― Przepraszam. To Twój pokój? Szukałam łazienki, ale zobaczyła to… ― zaczęła się tłumaczyć i wskazała gitarę.
― Tak, to moja gitara. Nic się nie stało. Pięknie śpiewasz. ― powiedział chłopak, a Monika zaczerwieniła się.
― Eee, takie tam…
Tom zaczął grać „Hart Vacancy” i poprosił ją aby z nim zaśpiewała. Monika siadła na łóżku obok grającego Toma. Zaczęli śpiewać i wpatrywać w siebie nawzajem. W pewnym momencie przy słowach „Give me a chance I’d make a, Permanent reservation” zaczęli się do siebie powoli zbliżać. Po chwili ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Tom szybko odłożył gitarę i objął dziewczynę. Żadne z nich nie miało wyrzutów sumienia z powodu tego co się działo. Oboje byli teraz samotni, nie tak jak wtedy, gdy się pierwszy raz spotkali i zaczęli już coś czuć, co było niewłaściwe wtedy, bo byli w innych związkach. Na dole Nathan zastanawiał się, gdzie wcięło Toma. Miał pójść do pokoju po jakieś płyty, ale coś długo nie wracał. Nath poszedł więc na górę i otworzył drzwi pokoju przyjaciela i zobaczył go z Moniką. Para była tak zajęta sobą, że nawet nie zauważyła, że ktoś wszedł do pokoju. Nath szybo wycofał się z wielkim bananem na twarzy i zszedł na dół. Na schodach spotkał Anię.
― Widziałeś tam może Monikę? Poszła do łazienki i nie wraca. A Ty co się tak cieszysz? ― dodała po chwili widząc uśmiech chłopaka.
― Widziałem, ale lepiej im teraz nie przeszkadzać…
― Jak to im…? ― zapytała zdziwiona dziewczyna.
Nathan opowiedział jej co zobaczył w pokoju Toma. Oboje zadowoleni z przebiegu sytuacji wrócili się bawić. Wracając do pary w pokoju na górze. Po pewnym czasie oderwali się od siebie i spojrzeli sobie w oczy.
― Monika… ― zaczął Tom, ale mu przerwała.
― Jeśli chcesz przeprosić to nie musisz… Chciałam tego i dalej chcę…
Tom słysząc te słowa, znowu wpił się w jej usta.
Na dole leciała jakaś wolna piosenka, przy której tańczyli Siva i Nareesha oraz Max i Michelle. Po chwili dołączyli do nich Nathan i Ania. Praktycznie nie tańczyli, tylko przytulali się do siebie. W pewnym momencie coś się stało. Nath wyszeptał coś jej do ucha. Ania raptownie się zatrzymała i popatrzyła na chłopaka, który nie wiedział o co chodzi. Dziewczyna stała tak sparaliżowana, nie mogąc nic z siebie wydobyć.
― Coś się stało? ― zapytał przerażony Nath.
Ania stwierdziła, że chłopak chyba nie wie co się stało, albo jej już się coś pomieszało i usłyszała to co chciała usłyszeć.
― Wiesz co właśnie powiedziałeś? ― zapytała, żeby upewnić siebie samą.
Nathan nie przypominał sobie, żeby cokolwiek teraz mówił. Myślał teraz jedynie o Ani, o tym jak jest mu z nią dobrze, o tym, że… O BOŻE! Musiał to powiedzieć na głos…
― Powiedziałem to na głos? ― zapytał zmieszany.
― Ja już nie wiem czy to przypadkiem nie moja wyobraźnia… ale wydawało mi się… ― stwierdziła i potrząsnęła głową. ― Nie musiało mi się wydawać…
Nathan zebrał się w sobie. W końcu i tak musiał to kiedyś zrobić. A skoro i tak już mu się wymsknęło, to postanowił już to zrobić jak należy. Spojrzał Ani w oczy i powiedział z mocą:
― Nie wydawało Ci się… Powiedziałem, że Cię Kocham!
Teraz Ania była w jeszcze większym szoku. Po policzka popłynęły jej łzy. Nath nie wiedział co się dzieje. Czy powiedział coś nie tak? Zaczął ścierać jej łzy z policzków.
― Wszystko w porządku? Powiedziałem coś nie tak? ― zapytał niepewnie.
― Tak… Nie… To znaczy… ― zaczęła, a następnie dodała szeptem ― Chodzi o to… że ja też Cię Kocham…
Nathan uśmiechnął się i zaczął całować Anię. Niestety romantyczną chwilę przerwał im Tom, który wszedł do salonu dumny jak paw trzymając Monikę za rękę. Widząc to wszyscy zaczęli wiwatować. Tom oznajmił, puszczając po kryjomu oko do Natha, że dziewczyny muszą zostać na noc bo nie ma kto je odwieźć, a samych ich nie puszczą.
― No ale przecież Nath nie pił. ― oznajmiła Nareesha.
Tom popatrzył najpierw na nią, potem na przyjaciela.
― Niedawno wypiłem piwo. ― powiedział szybko Nath.
― Nie, no to już jechać nie możesz. Nie możemy przecież Was narażać. ― powiedział Tom tonem wielkiego mędrca. ― Zostajecie i koniec. Jutro Was odwieziemy.
Tak więc po zakończonej imprezie Nareesha i Michelle poszły do pokojów Sivy i Maxa. Monika i Ania zajęły pokój Toma (ze względu na jego wielkie łóżko), a ten przeniósł się do pokoju gościnnego z pojedynczym łóżkiem. Gdy Ania wychodziła z łazienki, ktoś wciągnął ją za rękę do pokoju. Tym kimś okazał się Tom.
― Co Ty wyprawiasz? ― zapytała go Ania.
Chłopak spojrzał na nią maślanymi oczkami. Ania zrobiła minę „ale o co kaman?”.
― Przeniesiesz się do tego pokoju jak Monika pójdzie do łazienki?
― A Ty gdzie będziesz spał? ― zapytała, ale po chwili wiedziała już o co kaman. ― O nie! Za dużo to Ty sobie nie pozwalaj!
― Ale ja nie mam zamiaru nic robić.
― Tak? To po co to?
Chłopak znów zrobił minę „puppy” i cicho zaskowyczał. Robił to tak przekonująco, że Ania stwierdziła:
― Yyee… No dobra… Niech Ci będzie. Ale jak co to wszystko będzie na Ciebie!
― Dzięki! ― powiedział i przytulił ją.
Ania wyszła i udała się do Moniki. Gdy dziewczyna wyszła zabrała swoje rzeczy i poszła do pokoju gościnnego. Była już na korytarzu, gdy natknęła się na Nathana.
― A Ty gdzie się z tym wybierasz?
― Zamieniam się pokojami z Tomem.
O wilku mowa. Chłopak właśnie wyszedł słysząc rozmowę dziewczyny.
― Tom, ładnie to zabierać dziewczynom pokój i kazać im spać na tym małym łóżku? ― zapytał srogo przyjaciela.
― Ale ja stwierdziłam, że zamieniam się z nim na pokoje. A nie zamieniamy… ― wyjaśniła Ania.
― Ooo… Dobra już rozumiem…
Tom uśmiechnął się tylko i pobiegł do swojego pokoju, żeby nikt więcej go nie widział. Ania weszła do pokoju, a za nią Nath. Bardzo chciał, żeby Ania spędziła u niego noc, ale też nie chciał na nią naciskać. Chciał, żeby wszystko potoczyło się samo, dlatego posiedział z nią jedynie, rozmawiał, przytulał i całował. Po pewnym czasie pożegnał i życzył dobrej nocy.
Tymczasem Monika wróciła z łazienki w spodenkach i topie pożyczonych od Nareeshy, bo one nie miały przy sobie nic do spania. Dziewczyna odłożyła rzeczy na krzesełko i odwróciła się. Stał przed nią Tom.
― Yyy… Gdzie Ania? ―zapytała zdezorientowana.
― Wprowadziłem ją w mały błąd. Powiedziałem jej żeby zajęła pokój gościnny, a ja pójdę do Jaya. ― Tom nie chciał narobić kłopotów przyjaciółce.
― A to dlaczego jesteś tutaj?
― Chciałem pobyć z Tobą i Cię lepiej poznać. Później pójdę do Jaya, jak już mnie będziesz wyganiać. ― dodał smutniejąc Tom.
Chłopak naprawdę nie miał złych intencji. Chciał jedynie spędzić z Moniką jak najwięcej czasu. Dziewczyna założyła bluzę i usiadła. Tom poszedł w jej ślady i po chwili rozmawiali i śmiali się na całego. Starali się powstrzymywać od śmiechu, żeby nikogo nie obudzić, ale kiepsko im to szło. Około 2:00 w nocy zeszli do kuchni, bo zachciało im się jeść. Rozrabiając trochę, zdołali zrobić sobie kilka kanapek, na nic więcej nie mogli liczyć. Śmiejąc się wrócili do pokoju. Było ciemno, gdy Monika chciała już siąść, zaczepiła nogą o poduszkę, która musiała spaść z krzesła kiedy kładła na nim ubrania. W jednej chwili runęła na łóżko ciągnąc za sobą Toma, którego chciała się złapać, aby utrzymać równowagę. Chłopak wylądował na niej chichocząc się. W pewnym momencie spojrzeli na siebie. Widzieli się, bo ich twarze oświetlał księżyc zaglądający przez okno. Chwilę później całowali się już namiętnie, turlając się po łóżku. Monika zaczęła ściągać z Toma koszulkę. Chłopak oderwał się od niej na chwilę i zapytał dysząc ciężko:
― Na pewno tego chcesz?
― Tak.
Monika z powrotem wróciła do czułych pieszczot. Tym razem to Tom przejął inicjatywę. Po chwili żadne z nich nie miało już nic na sobie. Byli ubrani jedynie w rozkosz i podniecenie. Byli jak dzikie koty, wykorzystali chyba każdą powierzchnie w tym pokoju. Delektowali się swoim ciałem i pieszczotami. Wylądowali na łóżku, gdzie w objęciach uniesienia zasnęli.

________________________________________
Nareszcie rozdział... Trochę mi zajęło, bo nie miałam jak rano pisać :(
Ale już jest... I to jakiś taki dłuuugi... Mam nadzieję, że się Wam spodoba... Jestem bardzo podekscytowana tym rozdziałem...
Czekam na komentarze ;)
O a rozdział dedykuję wszystkim moim Kochanym dziewczynom, które ciągle próbują mnie przekonać w komentarzach, że da się czytać mojego bloga :] DZIĘKUJE:*
O i jeszcze jedno. Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział ;( Bo dużo roboty jest z tymi świętami i nie mam czasu siąść i coś napisać. Ale postaram się coś jak najszybciej dodać:*
A tym razem TOM I MAX dla odmiany ;D


czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 15

Ania pocieszała Monikę, próbowała ją uspokoić. Wszystkie imprezy, na których były od przyjazdu, okazały się dla nich pechowe. Najpierw ten psychopata, potem Kelsey,  a teraz Marcin. Czy przypadkiem, któraś z nich nie zbiła lusterka? Pomyślała Ania. W tym momencie znalazł je Tom. Od razu zapytał co się stało.
― Ten idiota Marcin, jej chłopak stwierdził, że nie przyjedzie, bo nie… A nie widzieli się ponad trzy miesiące, bo on pracuje za granicą… No i z nim zerwała… ― wytłumaczyła Ania. ― I tak go nie lubiłam… Aż brak mi słów na niego. ― dodała jeszcze.
― Nie przejmuj się nim. Nie zasługiwał na Ciebie. ― powiedział Tom.
― Mógłbyś z nią zostać na chwilę? ― zapytała Ania. ― Zejdę i powiem, że trzeba kończyć, bo zaczną się zastanawiać gdzie jesteśmy.
Tom pokiwał głową i „przejął” Monikę. Ania wyszła, a chłopak przytulił Monikę i zaczął pocieszać. Gdy Ania szła korytarzem spotkała Natha, który zaczął jej szukać. Ania wyjaśniła mu co się stało i zeszli na dół. Dziewczyna wyłączyła muzykę.
― Hej muszę Was poprosić o zakończenie imprezy. Niestety wynikły pewne okoliczności jak najszybciej to zakończyć. ― wyjaśniła Ania.
― Czy coś się stało? ― zapytała Michelle.
― Wszystko jest dobrze. Tylko musimy skończyć już imprezę. Przepraszam Was. Później Wam to wyjaśnię.
― Nie ma sprawy. Mamy nadzieję tylko, że wszystko się wyjaśni i wtedy to powtórzymy. ― stwierdził Max.
Pożegnałam się ze wszystkimi oprócz Nathana, który koniecznie chciał zostać. Reszta wyszła już, więc Ania zaczęła trochę ogarniać mały bajzel, który powstał. Wiedziała, że Monika jest z Tomem, więc wszystko jest dobrze. Razem z Nathem sprzątnęli wszystko w 15 minut. Poszli na górę, ale nie znaleźli ani Moniki, ani Toma w łazience. Poszli więc do pokoju dziewczyny. Widocznie chłopak ją stamtąd zabrał. Ania szybko podbiegła i przytuliła przyjaciółkę, której jeszcze co jakiś czas spływały łzy.
― Już dobrze Kochanie. Nie płacz już. Nie warto przez niego. Wszystko będzie dobrze. Jestem przy Tobie. ― Ania zaczęła pocieszać przyjaciółkę.
Chłopcy stali tak i jak to chłopcy nie wiedzieli co mają zrobić. Ania poprosiła aby zrobili herbatę i przynieśli Monice. Tom, gdy tylko zerkał na Monikę w jego oczach pojawiał się ból. Ania wyczytała też z jego twarzy chęć ochrony dziewczyny. Widać było, że miał ochotę stanąć twarzą w twarz przed Marcinem i coś mu zrobić. Monika była już wyczerpana więc mogła w każdej chwili zasnąć dlatego, gdy Tom i Nathan wyszli Ania szybko pomogła przebrać się Monice w jakiś dres, aby nie musiała spać w tych ubrania, które na pewno nie nadawały się do snu. Położyły się z powrotem do łóżka. Ania wzięła telefon i włączyła cicho ulubioną piosenkę obu dziewczyn „Lubię mówić z Tobą”. Monika powoli się uspokoiła i zasnęła. Po kilku minutach chłopaki wrócili z herbatą.
― Coś długo Wam to zajęło. ― szepnęła Ania wskazując śpiącą Monikę.
― Nie mogliśmy niczego znaleźć. ― odpowiedział Nath.
― Ja tu z nią zostanę na noc. Więc weźcie sobie jakieś pokoje.
― Ok. Ale jak czegoś będziesz potrzebowała to wołaj. To dobranoc.
Obaj wyszli z pokoju i udali się do pokoi, które ostatnio zajmowali.
Rano kiedy Ania się obudziła Moniki już nie było. Szybko zerwała się z łóżka i pobiegła najpierw do łazienki, a gdy jej tam nie było, na dół. Znalazła ją w kuchni. Robiła właśnie śniadanie.
― Wszystko w porządku? ― zapytała i podeszła bliżej.
― Tak. Nie musisz się już martwić. Już jest ok. Co się stało to się nie odstanie. Nie jest przecież jedyny na świecie. A poza tym jak by chciał to by przyjechał. Nie chcę już więcej o tym mówić. Ale dziękuję Ci, że byłaś przy mnie. ― powiedziała Monika i przytuliła przyjaciółkę.
― To co na śniadanie? ― zagadnęła Ania.
― Omlet. Może być? ― zapytała niepewnie dziewczyna.
― Dla mnie bomba. A dla chłopaków starczy?
― Yyy… To oni tu są?
― Tylko Tom i Nathan.
― To zaraz zrobię więcej… A Ty idź ich obudź.
Ania odwróciła się i poszła szukać chłopaków. Jako pierwszego znalazła Toma.
― Hej Tom… ― dotknęła jego ramienia.
― Co jest? ― chłopak się przeciągnął.
― Śniadanie zaraz będzie. Monika je właśnie robi…
Chłopak popatrzył na Anię zaskoczony.
― Już chyba wszystko dobrze. Pogodziła się z tym. Ale nie chce też o tym rozmawiać…
― Ok. Zaraz zejdę.
Ania wyszła i trafiła do pokoju Natha. Siadła obok niego na łóżku i pocałowała go w policzek. Chłopak otworzył oczy i spojrzał na nią z uśmiechem.
― Wszystko w porządku? Co z Moniką? ― zapytał widząc, że Ania nie jest już smutna.
― Z Moniką już ok. Trzeba ją tylko trochę rozweselić. ― uśmiechnęła się do niego.
― Coś wymyślimy… ― powiedział i pocałował Anię.
Chwilę później wszyscy już zeszli i zajadali omlety. Ania zauważyła, że Tom ciągle przygląda się Monice, ale teraz w jego oczach, gdy na nią patrzył, widać było coś w rodzaju podziwu i chęci zaopiekowania się nią.
― Może wieczorem wybierzemy się do kina, a później pójdziemy coś zjeść. ― rzucił Nathan wyrywając Anię z zamyślenia.
― Dobry pomysł. Co Ty na to Monika? ― zapytała szybko Ania.
― Czemu nie powinno być fajnie.
― No to jesteśmy umówieni. Przyjedziemy po Was o 18 ― wtrącił Tom.
Następnie Nath i Tom zaczęli się żegnać z dziewczynami. Musieli w końcu wrócić do domu. Ania jeszcze na chwilę poprosiła Toma na bok.
― Zauważyłam, że dziwnie się wpatrujesz w Monikę… ―   spojrzała na niego i dokończyła po chwili. ― Masz jakieś zamiary w stosunku do niej?
― Nie wiem sam dlaczego , ale już wcześniej mi się podobała, od kiedy przyjechała po Ciebie do parku…
Ania przypomniała sobie tamtą chwilę. Rzeczywiście, wtedy też się jej wydawało, że coś między nimi zaiskrzyło, ale wtedy to zignorowała.
― Jesteś moim przyjacielem, więc nie mam nic przeciwko. Ale Monika to też moja przyjaciółka i nie chcę, żeby została znów skrzywdzona, więc obiecaj mi, że tego Ty jej tego nie zrobisz.
― Obiecuję. Nie mam zamiaru jej skrzywdzić. Chcę ją chronić.
Ania spojrzała mu w oczy i zobaczyła tam tylko szczerość. Była pewna, że dzięki Tomowi Monika będzie znowu szczęśliwa.

_____________________________________
Oto kolejne moje wypociny...
Czytajcie i Komentujcie :]
Mam nadzieję, że się spodoba ;) 
Kocham WAS:***


środa, 4 kwietnia 2012

Rozdział 14

Ania obudziła się w świetnym nastroju. Wiedziała, że jutro są urodziny Moniki i trzeba coś zorganizować. Zaraz po nich ma przyjechać Marcin. Monika będzie wniebowzięta. Po porannej toalecie dziewczyna zeszła na dół, gdzie czekało na nią śniadanie. Zdziwiła się na ten widok. Czyżby Monika przymilała się, bo liczy na coś jutro? Pomyślała Ania, ale nie dała po sobie nic poznać. Zaraz po śniadaniu Monika miała zrobić zakupy. Gdy tylko wyszła Ania wzięła kluczyki do samochodu i pojechała zaplanować małą imprezę. Znała tu tylko chłopaków z The Wanted, więc jej celem stał się ich dom. Gdy była już na miejscu drzwi otworzył jej Jay.
― No hej, co Cię tu sprowadza? ― zapytał zdziwiony jej przybyciem.
― Mam do Was małą prośbę. Mam nadzieję, że mi pomożecie. Chodzi o imprezę. ― gdy Jay usłyszał ostatnie słowo od razu się ożywił i wpuścił dziewczyną do środka.
Weszli do salonu. Byli już w nim Max i Siva.
― Będzie impreza! ― krzyknął Jay.
― A dokładniej jutro są urodziny Moniki i chciałabym Was prosić o pomoc w ich zorganizowaniu. ― wyjaśniła Ania i dodała jeszcze ― Oczywiście jesteście zaproszeni i dziewczyny też.
― Ok. To co mamy robić? ― zapytał Siva.
― No tak szczerze to nie wiem. Miałam nadzieję, że mi pomożecie, bo nie za bardzo się w tym orientuję. ― powiedziała nieśmiało.
― Nie ma sprawy. Zaraz coś wymyślimy. A tak przy okazji to co się stało wczoraj? Odkąd Nathan wczoraj wrócił jest jakiś taki wesoły… ― zapytał Max.
― Yyyy… No więc… ― Ania nie wiedziała co powiedzieć.
W tym momencie do salonu wparował Nathan z Tomem. Musieli chyba coś zrobić, bo strasznie się z czegoś śmiali. Ania zauważyła, że Nath naprawdę wydaje się być taki wesoły… W jego oczach widać było szczęście. Gdy chłopak zobaczył Anie, uśmiechnął się zawadiacko. Tom podszedł do niej i przytulił ją, Nathan poszedł w jego ślady, przy okazji dając jej buziaka w policzek. Dziewczyna wtajemniczyła resztę w plan działania. Podzielili się na grupy. Nathan od razu zaproponował, że będzie z Anią. Mieli za zadanie zrobić zakupy potrzebne na imprezę. Max i Jay mieli zorganizować tort i atrakcje. A Tom i Siva alkohol i napoje, choć to chyba nie było najlepsze połączenie. Wyznaczone grupy udały się w swoje strony, mieli się spotkać w domu za 2 godziny. Jako pierwsi do domu wrócili Nathan i Ania. Gdy wchodzili do środka śmiali się z czegoś. Zostawili zakupy przy wejściu i zauważyli, że nikogo nie ma.
― To jesteśmy pierwsi. Ich pewnie długo nie będzie. Szczególnie Toma i Sivy. Pewnie wrócą z pustymi butelkami. ― zaśmiał się.
― Max się pytał co się wczoraj stało, bo odkąd wróciłeś jesteś bardzo wesoły…
― Mogę zademonstrować… ― powiedział i przysunął się do Ani.
Objął ją w tali i przybliżył ją do siebie a następnie patrząc w oczy powoli i namiętnie zaczął całować. Ania zarzuciła mu ręce na szyję i wplotła je we włosy. Natomiast dłonie Nathana zsunęły się powoli z wcięcia w tali na jej biodra. Nie słyszeli nawet jak drzwi się otworzyły.
― A to co? ― powiedział wesoło Tom.
Para oderwała się od siebie, lecz Nathan nie pozwolił odsunąć się Ani od niego. Chciał, żeby wszyscy już wiedzieli o nich.
― A nie widać? ― odpowiedział Nath.
― Nie no widać. Gratuluję. To dlatego taki głupi wyraz twarzy masz od wczoraj. ― zripostował Tom.
Po tym jak Tom skończył mówić do domu wparowała reszta zgrai. Nathan zaczął pomagać wnieść im wszystko, więc Tom podszedł do Ani.
― Długo to trwało. ― powiedział do niej cicho.
― Wiedziałeś o tym? ― zapytała zadziwiona dziewczyna.
― Domyślałem się co do Natha, więc troszkę mu pomogłem na ostatniej imprezie. Pamiętasz swój upadek. ― podniósł jedną brew. ― Tylko się nie gniewaj na mnie. ― dodał szybko.
― Jak mam się na Ciebie gniewać. Ale więcej tak nie rób! ― ostrzegła.
Gdy wszystkie rzeczy zostały przyniesione wszyscy usiedli w salonie. Tom dreptał sobie z wielkim bananem na twarzy.
― A Ty co się tak szczerzysz? ― zapytał Max.
― A ja wiem coś czego Wy nie wiecie. ― droczył się.
Spojrzał najpierw na Anię, a potem na Nathana.
― Oświecisz Nas? ― zapytał poirytowany Jay.
― A wiecie, że Młody ma dziewczynę?
― CO?! ― krzyknęli wszyscy na raz i spojrzeli się na Natha.
― To nie prawda. Nie mam. Jeszcze. Bo się jej o to nie zapytałem. ― powiedział Nath.
― To na co czekasz? ― podjudził go Tom.
Wszyscy wpatrywali się w nich nie wiedząc o co im chodzi. W końcu Nathan wstał i podszedł do Ani.
― To jak? Mogę Cię nazwać moją dziewczyną?
Wszystkim szczęki opadły.
― To zależy, czy ja mogę Cię nazwać moim chłopakiem… ― droczyła się Ania.
― Jasne, że tak… ― powiedział i pocałował ją z taką pasją, że wszyscy zaczęli krzyczeć i wiwatować.
Po chwili chłopak oderwał się od niej i spojrzał pytająco.
― No skoro tak, to TAK. ― powiedziała i wszyscy zaczęli jeszcze głośniej krzyczeć i gratulować Nathowi.
Gdy wszyscy już się uspokoili trzeba było omówić plan działania. Po ok. 30 minutach był już gotowy. Ania maiła jutro zabrać Monikę do kosmetyczki, a w tym czasie chłopaki mieli wszystko przygotować w domu. Po uprzednim mini teście, klucze od domu otrzymał Max. W końcu musieli wejść jakoś do domu, przy okazji nie gubiąc jedynych kluczy jakie miała Ania. Wszystko było już gotowe. Została tylko jedna rzecz dla Ani. Musiała kupić coś Monice. Wybrała się więc na zakupy z Nathem, który zaproponował pomoc. Poszło im zaskakująco szybko. Po niecałej godzinie Ania miała już prezent. Odwiozła Nathana do domu. Gdy się żegnali, cała czwórka w domu siedziała w jedynym oknie, podglądając ich jak stare, wścibskie baby. Już w domu, przy wejściu Ania została obrzucona podejrzliwymi pytaniami przez Monikę typu: Gdzie byłaś? Po co wyszłaś? I co robiłaś? Ania żeby uniknąć wygadania się powiedział, że była z Nathem i zaczęła opowiadać jej o tym co się wczoraj wydarzyło. To na dobę odciągnęło Monikę od zadawania kłopotliwych pytań do samego wieczora.
Następnego ranka Ania wstała i udawała, że nie pamięta o urodzinach przyjaciółki. Po południu Ania i zawiedziona Monika pojechały do miasta do kosmetyczki pod pretekstem jutrzejszego przyjazdu Marcina. Monika niechętnie się zgodziła, była zła na Anie, że zapomniała o jej urodzinach. Nie wiedziała też dlaczego miała się ładnie ubrać. W tym czasie „załoga G”, w tym wypadku „TW” szykowała wszystko na imprezę w domu dziewczyn. Wracając do domu Monika już się trochę rozchmurzyła, bo Ania zafundowała jej pełen zestaw zabiegów. Gdy były już pod domem, było jakoś tak wszędzie ciemno. Ania powiedziała, że może korki wysiadły i żeby Monika poszła szybko zobaczyć. Dziewczyna weszła do domu. Rozbłysły światła i wszyscy krzyknęli „Wszystkiego najlepszego!”, a Tom i Jay nieśli w jej stronę ogromny tort. Monika była w szoku. Totalnie się tego nie spodziewała. Ze szczęścia pociekły jej łzy. Wszyscy ją wyściskali i złożyli życzenia. Następnie Monika zdmuchnęła świeczki z tortu i pokroiła go. Chłopcy oczywiście rzucili się na niego, bo sami go wybierali. Przyszedł czas na prezenty. Ania wręczyła jej swój. Monika widząc zegarek, który sobie niedawno upatrzyła, z wygrawerowanym napisem „Monika i Ania Best Friends Forever” jeszcze bardziej zaczęła płakać. Przytuliła Anię mówiąc:
― Kocham Cię:*
― Ja Ciebie Też. Nie płacz już ― odpowiedziała Ania i uśmiechnęła się.
Kolejny prezent był od chłopaków. Monika dostała gitarę Cutaway, by mogła znowu zacząć grać. Od Michelle i Nareeshy dostała czarne szpilki od Christiana Louboutina. Monika podziękowała wszystkim za prezenty z pięć razy i wyściskała ich. Wszyscy zaczęli się bawić. Leciała najlepsza muzyka. Max dobrze się spisał. Dziewczyny szalały bez opamiętania. Około godziny 12 Ania zaczęła szukać Moniki, bo nigdzie jej nie widziała od ponad pół godziny. Poszła na górę do jej pokoju. Nie było jej tam jednak. Zaczęła się martwić o przyjaciółkę i nerwowo przeszukiwać dom. W pewnym momencie wpadła na Toma, który zdziwił się zdenerwowaniem Ani. Dowiedział się, że Monika gdzieś zniknęła i zaczął pomagać Ani w jej szukaniu. Po kilku minutach Ania znalazła zapłakaną Monikę w jednej z łazienek. Podbiegła szybko do niej i ją przytuliła.
― Co się stało? Dlaczego płaczesz? ― zapytała przyjaciółkę.
Monika nic nie odpowiedziała, zaczęła tylko jeszcze mocniej płakać. Ania przeraziła się nie na żarty. Przytuliła ją mocniej. W końcu Monika zdołała powiedzieć, w między czasie pociągając nosem i łkając:
― Dzwonił Marcin… Powiedział… On powiedział, że nie przyjedzie…
Dziewczyna znów nie wytrzymała i zaczęły spływać jej ciurkiem łzy po policzkach.
― Powiedział, że musi wracać do Polski i że nie będzie miał jak przyjechać… i, że może zdoła przyjechać następnym razem… ― dodała jeszcze.
― A to ćwikła bagienna… Tyle Cię widział i tak postępuje. Ubiłabym tego matoła… ― powiedziała Ania i jeszcze raz przytuliła Monikę.
― Ja już tak nie wytrzymam… Mam dość tego… Skoro nie chce to ja go nie będę zmuszała… ― oznajmiła dziewczyna. ― I mu to powiedziałam. Powiedziałam mu, że nie będę już na niego czekać i może nie przyjeżdżać.
Dziewczyna wtuliła się w przyjaciółkę i zaczęła znowu płakać.

_____________________________________________
Wiecie co mam takie ostatnio wrażenie, że te moje rozdziały są takie beznadziejne... Czytam Wasze blogi i wydają mi się super, a mój to taki.... nie mam słów nawet na niego.
Mam nadzieje, że choć trochę się spodoba i będziecie komentować ;)
Kocham WAS:***
A tu jeszcze dorzucam "Nathan Dance" ;)))

 

wtorek, 3 kwietnia 2012

Rozdział 13

Rano Nathan obudził się z lekkim bólem głowy w salonie. Rozejrzał się i zobaczył resztę chłopaków „porozwalanych” po całym pokoju. Nie mógł sobie przypomnieć co wczoraj wieczorem robili. Ostatnie co pamiętał to, to że Siva przyniósł z pokoju czystą. Później film się urwał. No trudno, ważne, że Tom się od stresował, a my przy okazji trochę zaszaleliśmy. Nathan wstał i spojrzał na zegarek. Było już po 11. zaczął się szybko zbierać. Miał się dzisiaj spotkać z Anią. Niestety po dzisiejszej nocy nie wyglądał za dobrze. Wziął telefon i zapisał w nim numer Ani, a następnie wysłał jej smsa.

Przyjadę po Ciebie o 15 Ok.?

Włożył telefon do kieszeni i poszedł się ogarnąć do łazienki.
Ania i Monika właśnie jadły śniadanie, gdy telefon pierwszej z nich zawibrował. Dziewczyna odczytała wiadomość i uśmiechnęła się lekko.
― A Ty co masz taki głupi wyraz twarzy? ― zapytała Monika.
Ania nie skomentowała tego. Wystawiła jej tylko język i poszła do swojego pokoju. Zaczęła przeglądać ubrania zastanawiając się co ma na siebie włożyć. Jako, że świeciło słońce i było bardzo ciepło Ania postawiła na krótkie, czerwone spodenki i białą koszulkę, a do tego balerinki. Gdy założyła już to, uznała, że wygląda jak prawdziwa Polska, przywdziana w barwy narodowe. Zaśmiała się i zeszła na dół.
― Monika wiesz, że Cię bardzo Kocham… ― zaczęła podstępem.
Dziewczyna popatrzyła się na nią.
― Czego chcesz? ― zapytała podejrzliwie.
― Pomalujesz mnie prawda?
― No skoro tak nalegasz…
Dziewczyna poderwała się na nogi i zaciągnęła Anię do swojego pokoju. Po kilku ostrzeżeniach, związanych z makijażem Monika zaczęła pracę. Po ok. 20 minutach skończyła. Była bardzo zadowolona z efektu końcowego. Był to delikatny makijaż podkreślający zieleń oczu Ani. Następnym zadaniem były włosy. Jak na złość nie chciały się ułożyć, każdy loczek wywijał się w inną stronę, więc Ania związała je w ogon zostawiając kilka krótszych loków opadających jej na policzek. Gdy była już gotowa, poszła do salonu obejrzeć z Moniką coś w telewizji.
Wracając do Nathana, gdy wyszedł z łazienki wyglądał już trochę lepiej. Ale nie można oczekiwać cudów po zarwanej nocy, pełnej alkoholu. Nastawił sobie budzik i położył się do łóżka, aby trochę odpocząć. Gdy wstał była już 13:30. Po małej drzemce nie było już nic po nim widać. Założył ciemne szorty i białą koszulkę z napisami. Zszedł na dół, gdzie o dziwo wszyscy jeszcze spali, zjadł coś i musiał już wychodzić. Trzasnął przy tym drzwiami aby reszta zgrai wstała już. Po kilkunastu minutach był już pod domem dziewczyn.
― Hej… ― powiedział jedynie, gdy Ania otworzyła drzwi i zamurowało go na jej widok.
― No hej. To gdzie się wybieramy. ― zapytała dziewczyna.
― Yyee… zobaczysz. Cześć Monika! ― krzyknął na pożegnanie, łapiąc Anię za rękę i prowadząc do samochodu.
Chłopak zabrał ją na spacer po nieznanych jej zakamarkach Londynu. Szli wąskimi uliczkami rozmawiając i śmiejąc się. Czas szybko mi mijał. Weszli do małej, przytulnej kawiarenki i zjedli coś. Było już dobrze po 18, gdy Nathan wpadła na pewien pomysł. Wrócili do samochodu i jechali ok. 30 minut, w czasie których coraz lepiej się poznawali. Gdy Nathan zaparkował dziewczyna rozejrzała się. Byli w jakimś parku. Ale nie wiedziała co będą robić. Wchodzili właśnie ja jakąś górkę, gdy Ania zapytała:
― Czemu tu jesteśmy?
― Postanowiłem trochę powariować. ― wskazał na szczyt górki, na której stały wielkie przezroczyste kule.
Dziewczyna popatrzyła na niego z dziwnym wyrazem twarzy.
― To Kule Zorba. Będziemy w nich zjeżdżać! ― oznajmił z uśmiechem na twarzy.
― Co? Ty chyba oszalałeś! Ja do tego nie wejdę.
― Nie bój się. Będę przy Tobie. ― powiedział chłopak i uśmiechnął się tym swoim delikatnym, seksownym uśmiechem.
Ania mimowolnie też się uśmiechnęła. Weszli na sam szczyt i zaczęli  się przygotowywać do zjazdu. Oboje weszli do kuli, a chwilę później spadali już w dół górki. Ania miała zamknięte oczy i krzyczała z wrażenia. Chłopak natomiast uwielbiał to. Gdy się zatrzymali Nathan pierwszy wysiadł z kuli i pomógł wyjść Ani. Na szczęście lub nieszczęście kula z turlała się trochę i Ania upadła na Natha, który trzymał ją za ręce pomagając jej wyjść. Dziewczyna wylądowała na leżącym Nathanie, który zaczął się śmiać. Nie przeszkadzało mu, że tak się stało, był teraz przez to bardzo blisko Ani, która też już zaczęła się śmiać. Dziewczyna szybko wstała i podała rękę Nathowi.
Robiło się już ciemno i późno, ale para zajęta rozmową i żartami nie zwracała na to najmniejszej uwagi. W pewnym momencie Nathan zaczął gilgotać Anię. Dziewczyna zaczęła uciekać, Nathan szybko ją jednak dogonił i złapał. Ania odwróciła się twarzą do niego i zamarła. Ich twarze dzieliło jedynie kilka centymetrów. Nathan także przestał się śmiać, patrzył jedynie w zielone oczy dziewczyny. Nie chciał znowu popełnić tego samego błędu co ostatnio. Miał właśnie zamiar odsunął się, gdy usta Ani dotknęły jego ust. Dziewczyna nie mogła się dłużej powstrzymywać. Zanurzył swoje ręce w jego włosach. Pragnęła znów poczuć smak jego miękkich ust, jego zapach, bliskość jego ramion obejmujących ją mocno. Zaskoczony, ale także szczęśliwy Nathan zaczął odwzajemniać pocałunek. Objął ją i przybliżył do siebie, jego ręce błądziły po jej plecach. Miał nadzieję, że ta chwila nigdy się skończy.
Minęła cała wieczność zanim oderwali się od siebie. Spojrzeli na siebie, jakby widzieli siebie pierwszy raz. W pewnym momencie zadzwonił telefon Ani. Dziewczyna odebrała.
― Gdzie Ty jesteś? Wiesz która jest godzina? ― zaczęła krzyczeć Monika.
Ania spojrzała na zegarek. Była prawie 22. O Boże jak ten czas szybko zleciał, pomyślała.
― Zgubiła poczucie czasu, przepraszam. Niedługo będę. Pa. ― i rozłączyła się.
Nathan nie mówiąc nic złapał Anię za rękę i poprowadził w stronę samochodu. Po drodze nie odzywał się, patrzył uśmiechnięty co chwilę na dziewczynę. Za każdym razem, gdy to robił ta rumieniła się trochę. Nie wiedzieć kiedy, byli już pod jej domem. Jako dżentelmen, Nathan otworzył jej drzwi auta. Następnie odprowadził pod sam dom obejmując ją. Stojąc już pod drzwiami domu chłopak spojrzał w jej oczy i powiedział:
― Nie wiem czemu, ale czuję i pragnę być ciągle przy Tobie. Chce się Tobą opiekować i być blisko Ciebie.
― Ja też nie wiem czemu, ale mam podobne odczucia. Przyciągasz mnie…
Nie zdążyła dokończyć, bo Nathan zaczął ją całować. Był to delikatny, zmysłowy pocałunek, który przerwała im Monika. Dziewczyna wyszła zobaczyć co zatrzymuje przyjaciółkę.
― Oooo… Najmocniej przepraszam… Już mnie nie ma… ― powiedziała Monika i szybko wróciła do środka, ale czatując przy oknie.
Nathan zaśmiał się, a wraz z nim Ania.
― Powinnam już wejść, bo Monika wybije czołem tą szybę. ― wskazała na okno, z którego Monika wyglądała, i zaśmiała się.
― No dobrze. To do zobaczenia później. ― pocałował ją ostatni raz, uśmiechnął się do niej i puścił oczko do uwieszonej w oknie Monice.
Ania weszła do środka z bananem na twarzy i oznajmiła przyjaciółce, że za karę nic jej nie powie. Odwróciła się na pięcie i poszła wziąć prysznic. Gdy kładła się do łóżka dostała smsa:

Cały czas o Tobie myślę i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z Tobą:* Dobranoc, Kolorowych snów:***

Ja też nie mogę przestać o Tobie myśleć:* Miłych snów;*

Ania odpisała na wiadomość, wtuliła się, z uśmiechem w poduszkę i kilka chwil później odleciała do krainy snu.


___________________________________________
Ten rozdział jest jakiś taki dziwny :[ wyszedł jakoś tak nudnie... ;(
Postaram się poprawić przy następnych rozdziałach o ile wena mi dopisze...
Ale mam ogromną nadzieję, że jakoś da się ten rozdział przeczytać, dlatego też dorzucam Nathana.
Proszę o Wasze opinię w komentarzach i dziękuję, że to czytacie:*

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Rozdział 12

Po około 20 minutach chłopaki dotarli do domu. Gdy weszli ze schodów schodziła Kelsey. Przyszła do Toma niedawno, ale skoro ich nie było to postanowiła poczekać. Max, Nathan, Jay i Siva zostawili przyjaciela samego i rozeszli się po pokojach, aby mógł spokojnie porozmawiać z dziewczyną. Gdy tylko zostali sami Kelsey podeszła do Toma.
― Przyszłam Cię przeprosić. Przemyślałam to wszystko. Okropnie się wczoraj zachowywać. Nie powinnam była tego robić. Kocham Cię, nie chcę się z Tobą kłócić.
Tom ucieszył się, że Kelsey przemyślał swoje zachowanie. Podszedł do niej bliżej i przytulił ją, a następnie zaczął całować. Para przeszła do salonu i usiadła na kanapie.
― Gdzie byliście tak rano? Czekam tu już na Ciebie z godzinę? ― zapytała ciekawa Kelsey.
― Wracaliśmy od Moniki i Ani. ― zaczął Tom.
Kelsey starała się opanować, zachować spokój, aby nie zacząć kolejnej kłótni.
― Nocowaliśmy tam, bo nie byliśmy już w stanie wrócić, gdy chłopaki zasnęli na wycieraczce pod drzwiami.
Gdy Tom skończył mówić, Kelsey poderwała się na nogi i zaczęła krzyczeć:
― Co? Spałeś u NIEJ?! Czy może z nią?!
― Uspokój się. Co Ty opowiadasz? Dostaliśmy swoje pokoje. Dom ich ciotki jest duży. A po za tym co z Twoimi przeprosinami? I z tym, że wszystko przemyślałaś? Myślałem, że wszystko zrozumiałaś. Ania to moja przyjaciółka. Nic mnie z nią nie łączy. Nie możesz tego pojąć? ― Tom podniósł lekko głos ze zdenerwowania.
― Co miałam zrozumieć? Że się z nią spotykasz za moimi plecami i mnie okłamujesz? ― dziewczyna zaczęła krzyczeć na całego.
― Co Ty za głupoty wygadujesz? Jak możesz coś takiego mówić?
― Teraz będziesz się wypierał? Ona omotała wszystkich! Okręciła sobie Ciebie wokół palca. Ale ja wiem jak ona naprawdę jest! To zwykła zdzira!
― Przestań o niej tak mówić! ― chłopak wybuchnął w końcu.
Nie mógł słuchać tych niedorzeczności. Gdy ją zobaczył dziś miał nadzieję, że wszystko się ułoży, że będzie już dobrze i wszystko zrozumiała. Okazało się zupełnie inaczej. Jej bezsensowna zazdrość okazała się jeszcze większa i jeszcze bardziej absurdalna. Nie mógł tego wytrzymać. Był tak wściekły, że miał ochotę coś rozwalić.
― Nie broń jej! ― drążyła uparcie Kelsey.
― Nie będę więcej tego słuchał! Wyjdź stąd, ale już! Z nami KONIEC!
Kelsey zamurowało. Co? Nie. Nie może przecież. Przeszło jej przez głowę. Stała tak nie wiedząc co ma zrobić. Patrzyła jedynie z przerażoną miną w zupełnej już ciszy na Toma. Jego wzrok był surowy i zimny. Wyrażał jedynie gniew i urazę. Dziewczyna chciała podejść do niego, a on jedynie odsunął się do tyłu.
― Tom… ― zaczęła, ale nie wiedział co powiedzieć.
Chłopak odwrócił wzrok i czekał, aż Kelsey wyjdzie, tak jak ją o to prosił. Dziewczyna mimo to nie miała zamiaru nigdzie iść. Chciała wszystko wyjaśnić i się pogodzić. Przecież nie mogli zerwać. Dla Toma nie miało to większego już znaczenia. Chciał zostać sam.
― Skoro Ty nie chcesz wyjść… To ja wyjdę. ― oznajmił i wyszedł z domu.
Chwilę potem trzasnęły drzwi i Kelsey została sama w salonie. Reszta chłopaków słysząc trzask zeszła szybko na dół. Nigdzie nie znaleźli Toma. Zaczęli wypytywać dziewczynę co się stało i gdzie jest Tom.
― On… On zerwał ze mną… ― Kelsey zaczęła płakać. ― I wyszedł… Nie wiem gdzie on jest…
Jay i Nathan chcieli iść szukać przyjaciela, lecz Max powstrzymał ich. Jego zdaniem samotność dobrze mu teraz zrobi. Musi wszystko sam przemyśleć. Ochłonie i wróci. Chłopaki zaczęli dyskutować na ten temat z Maxem, ale w końcu przyznali mu rację. Została więc sprawa Kelsey, która nie chciała się nigdzie ruszyć, dopóki nie wróci Tom i z nią nie porozmawia. Chłopaki nie wiedzieli co się dokładnie stało, więc nie mieli pojęcia jak mają się zachować w stosunku do niej. Tom był ich przyjacielem, więc postanowili jednak zaufać jego rozsądkowi, który z jakiegoś powodu zerwał z dziewczyną i nie chciał jej oglądać. Dlatego też wyprowadzili ją i kazali jechać jej do domu, bo tu nie zostanie wpuszczona. Odebrali jej także klucze od ich domu i zadzwonili do Michelle i Nareeshy aby te do niej pojechały i dowiedziały co się stało, oraz trzymały ją z dala od ich domu na jakiś czas. Nie chcieli aby Tom natknął się na dziewczynę po rozstaniu. I tak dość był dobity samym faktem zerwania i jej zachowaniem.
Po kilku godzinach Tom wrócił do domu. Nie zwracając uwagi na resztę chłopaków i ich pytania, poszedł na górę do swojego pokoju. Max jako jego najlepszy przyjaciel poszedł z nim porozmawiać. Ale niczego i tak się nie dowiedział. Wrócił więc do salonu. Gdy tam wchodził telefon Natha zadzwonił. Był to nieznany numer więc nie odebrał. Robił to za każdym razem, gdy nie wiedział czyj numer dzwoni, ponieważ były to przeważnie jakieś nachalne fanki, które skądś miały jego numer. Po chwili telefon znów zadzwonił, jednak tym razem Maxa. Chłopak spojrzał na wyświetlacz. Do niego też dzwonił nieznany numer. Było to dziwne, że chwilę później do niego też ktoś dzwonił z tego numeru. Z ciekawości więc odebrał.
― Hej Max, tu Ania…
― No hej. To Ty dzwoniłaś przed chwilą do Natha? ― zapytał chłopak.
― Tak. I przekaż mu żeby odbierał telefony!
― Ok, nie ma sprawy. A co się stało?
― Chciałam się dowiedzieć, czy wiecie co się stało dokładnie z Tomem. Bo zadzwonił do mnie dziś i chciał się spotkać. Powiedział mi jedynie, że Kelsey była dziś u niego i chciała się pogodzić, ale znów zaczęła się zachowywać jak wariatka. Powiedział też, że z nią zerwał. Więcej nie chciał o tym rozmawiać, więc starałam się go czymś zająć aby o tym nie myślał. ― zrelacjonowała Ania. ― Martwię się o niego. ― dodała jeszcze.
― No my niestety, też nic nie wiemy. Gdy Tom wrócił zamknął się w pokoju i nie chciał rozmawiać. Ale jak się czegoś więcej dowiemy to damy Ci znać.
― Dzięki wielkie. Dobrze, że Tom ma Was. To na razie. Pa.
― Pa. Dzięki za telefon.
Max rozłączył się i zapisał numer w telefonie.
― Kto to był? ― zapytał zaraz Nathan.
― To była Ania. Mam Ci przekazać, że masz odbierać telefony. ― zaśmiał się. ― A tak na serio, to dzwoniła, żeby zapytać o Toma, bo jak wyszedł wtedy to zadzwonił do niej… ― i zaczął opowiadać to czego dowiedział się od dziewczyny.
Gdy skończył wszyscy byli w szoku. Tom musiał naprawdę jej ufać, że poszedł z tym do niej a nie do Maxa, jego najlepszego przyjaciela. Chwilę po tym do salonu wszedł Tom.
― Hej chłopaki. Przepraszam Was. Wiem, że się martwicie. Powiem tylko, że z Kelsey to koniec i nie chce już o tym rozmawiać.
Nathan z Maxem szybko porozumieli się i zorganizowali taki mały męski wieczór, by pomóc przyjacielowi nie myśleć o tym. Jay i Siva skoczyli szybko po browary do sklepu i jak wrócili to zaczęli imprezę.

______________________________________
No i następny rozdział dla Was :* Tak w ogóle to jestem w ciężkim szoku, bo wchodzę a tu ponad 450 wejść! Dziękuję Wam, jesteście Kochane:***
A tak wracając do rozdziału to takie te rozdziały ostatnio burzliwe u mnie są... na kłótnie mi wszystko schodzi, no ale cóż... Mam nadzieję, że będzie się Wam podobało:)
Czekam na komentarze ;)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 11

Wszystkich zamurowało. Stali nie wiedząc co robić. Kelsey chciała pójść za Tomem, ale Max jej na to nie pozwolił.
― Lepiej żebyś teraz sobie poszła. ― powiedział do niej.
Dziewczyna popatrzyła się na wszystkich i zatrzymała wzrok na Ani.
― To wszystko Twoja wina! ― powiedziała i wyszła.
Wszyscy zaczęli szeptać o tym co się stało. Nathan odwrócił się do Ani i zapytał:
― Wszystko w porządku? Nic Ci się nie stało? Nie zrobiła Ci nic?
― Nie. Wszystko w porządku. ― odpowiedziała. ― Ale… Biedny Tom… Co on musi teraz czuć…?
Odwróciła się i zaczęła iść na górę. Chciała z nim porozmawiać i przeprosić. To była jej wina, że to wszystko się wydarzyło. Nathan poszedł za nią, zaprowadził ją do pokoju Toma. Dziewczyna zapukała, a gdy nie było odpowiedzi nieśmiało popchnęła drzwi i weszła, a za nią Nath. Tom leżał na łóżku z zamkniętymi oczami. Ania podbiegła do niego i klękła przy łóżku.
― Tom tak bardzo Cię przepraszam. To moja wina. Nie powinnam była tak się zachowywać. Teraz to rozumiem. Ona mogła to wszystko źle zrozumieć. Przecież każda normalna dziewczyna byłaby zazdrosna. Ja jej to wszystko wytłumaczę i już nie będę tak się zachowywała.
Chłopak milczał. Nathan przyglądał się temu i widział, że Ania naprawdę czuje się odpowiedzialna za to co się wydarzyło. A przecież tak nie było. Tom otworzył oczy i spojrzał na nią.
― To nie Twoja wina. A każda normalna dziewczyna ufała by swojemu chłopakowi. Przecież nic nie zrobiłaś. My nic nie zdobiliśmy. ― sprostował. ― Byłaś i jesteś jedynie dobrą przyjaciółką i ona powinna ten fakt zaakceptować, a nie rzucać się na Ciebie i obrażać. Dziękuję, że chociaż Ty się przejmujesz mną i tym co ja chcę i czuję.
― Pewnie, przecież jesteś moim adoptowanym bratem. ― zażartowała żeby go rozweselić.
Podziałało uśmiechnął się i wstał.
― Nie ma co tu siedzieć i żalić się. ― powiedział i dodał jeszcze z uśmiechem ― Nath dobrze widzieć, że wróciłeś.
Puścił mu oko. Była to aluzja, której Ania nie zrozumiała. Nathan natomiast kiwnął głową na znak, że zrozumiał o co mu chodziło, dając tym samym potwierdzenie tego nad czym Tom rozmyślał ostatnio.
― Skąd? Ale o co chodzi? ― zapytała Ania.
― Dowiesz się w swoim czasie. ― powiedział Tom przytulając ją.
Zeszli na dół i kontynuowali przerwaną zabawę, w czasie której Nathan nie odstępował Ani, próbując zbliżyć się do niej. Tom widząc już zmianę Natha, trochę mu pomógł. W czasie tańca podstawił lekko nogę dziewczynie, która padła w objęcia Nathana, a następnie z miną „to nie ja, to on” wtopił się w resztę tłumu. Ani wydawało się to dość dziwne, że się przewróciła, ponieważ nie była typową niezdarą, dlatego zaczęła podejrzewać spisek Toma, gdy tylko zobaczyła jego uśmiech od ucha do ucha, jak u dziecka, które właśnie dostało ogromne pudełko lodów. No ale cóż mogła zrobić. Podparła się na chłopaku, który uraczył ją przy tym wielkim uśmiechem. Szczerze to chyba ledwo mógł się powstrzymać przed wybuchnięciem śmiechem, nie miało to jednak związku z samym upadkiem Ani, lecz z tym, że chłopak zrozumiał chyba intencje przyjaciela. Poszedł więc za jego rozumowaniem i tańczył ciągle z Anią pod pretekstem jej rzekomej niezdarności i chęci pomocy przy kolejnym, ewentualnym wypadku.
Większość uczestników była już porządnie wstawiona i zaczęli być dla wszystkich tacy milusi, ze wszystkimi chcieli się przytulać i całowali się na wzajem. Wyglądało to przekomicznie, gdy Max podszedł do Sivy i zaczął mu wyznawać miłość, a Siva zaczął udawać niedostępnego. Jedynie Nathan z chłopaków był trzeźwy. Odwiózł Michelle i Nareeshę do domu. Gdy wrócił miał odwieźć Monikę i Anię, jednak okazało się, że reszta zgrai uparła się i też chcą je odwieźć. Wpakowali się do dwóch samochodów i nie chcieli wyjść. Nathan i dziewczyny stwierdzili, że już jak tak bardzo chcą to niech też jadą. Jedno auto prowadził Nath, a drugie Monika. Pod domem dziewczyn nie było lepiej. Wszyscy chcieli koniecznie odprowadzić Monikę i Anię pod same drzwi. Wyczołgali się z samochodów, robiąc przy tym takie zamieszanie, że dziewczyny stwierdziły, że powinni wejść do środka i się trochę uspokoić, zanim obudzą sąsiadów. Gdy weszli do domu, tak starali się być cichutko, że uciszali się ciągle nawzajem, z czego wynikło jeszcze większe zamieszanie. Jay i Siva zasnęli na wycieraczce przy drzwiach. Choć nie wiadomo skąd oni się tam do diabła wzięli. Max natomiast położył się na stole w kuchni i przykrył obrusem. To chyba dlatego, że stracił gdzieś po drodze swoją koszulkę. A Tom, to jak Tom znalazł w jakiejś szufladzie serpentyny do ozdabiania prezentów i zaczął ich dekorować, śmiejąc się przy tym jak chochlik.
Stanęło na tym, że nie byli wstanie już wrócić do domu więc zostali u dziewczyn. Nathan zaprowadził Toma do pokoju wskazanego przez Monikę, a Ania przyniosła koce dla reszty chłopaków aby nie zmarzli w nocy. Nie miała zamiaru się z nimi o tej porze ciągać. Niech zostaną tam gdzie są. Gdy Tom został opatulony przez Monikę i zasnął, dziewczyna wskazała pokój dla Natha i poszła się położyć. Ania wracając na górę zajrzała do Toma i sprawdziła, czy przypadkiem nie narozrabiał, a następnie zapukała do Natha, ale chłopak już chyba zasnął, bo gdy weszła leżał już w łóżku. Dziewczyna podeszła i przykryła go zwiniętą kołdrą, a następnie udała się do siebie.
Jeszcze w nocy Monika przyszła do pokoju Ani i położyła się z nią, ponieważ jej pokój był koło pokoju Toma, a on zaczął gadać przez sen i nie mogła spać. Następnego dnia około godziny 12 dziewczyny obudziły się i znalazły przed drzwiami Toma, który obudził się w nocy i zaczął chodzić po pokojach, aż znalazł pokój dziewczyn. Niestety nie mogąc otworzyć drzwi położył się przed nimi. Monika i Ania wciągnęły go do środka i zostawiły samego a następnie zeszły na dół zrobić śniadanie. Postawiły na placki z jabłkami. Gdy już kończyły, Max przebudził się, bo poczuł w końcu smakowite zapachy.
― No i jak się spało? ― zapytała Ania.
― Trochę twardo. Co na śniadanie?
― Placki z jabłkami. Obudź resztę. Jay i Siva są przed drzwiami, Nathan i Tom na górze w pokojach.
― A to co? ― zapytał się zdziwiony Max, zdejmując z siebie ozdoby.
― Tom zabawił się wczoraj w stylistę. ― zaśmiała się Ania.
Max wstał ze stołu, zdjął z siebie wszystkie dekoracje i poszedł po resztę, zabierając wcześniej ze sobą kilka gorących placków. Gdy doszedł do pierwszej dwójki zaczął tak się śmiać, że obudził ich tym. Chłopaki leżeli przed drzwiami w objęcia jak dwa gołąbki. Zakomunikował im, że zaraz będzie śniadanie i poszedł na górę. Tam zaglądał po kolei do każdego pokoju. Jako pierwszego znalazł Natha, który już nie spał, właśnie się ubrał i poszedł z Maxem szukać Toma. Weszli do jego pokoju ale go tam nie było. W tym czasie Monika poszła zobaczyć dlaczego tak długo nie wracają.
― Nie ma Toma. ― stwierdził Nath.
― On to w ogóle dostanie ode mnie. W nocy zaczął tak gadać przez sen, że nie mogłam zasnąć, więc poszłam spać do Ani, a gdy się obudziłyśmy znalazłyśmy go pod drzwiami naszego pokoju. Jak wychodziłyśmy to wciągnęłyśmy go do środka. ― wytłumaczyła Monika prowadząc chłopaków do pokoju Ani.
A tam na wielkim łóżku, rozwalony jak byk leżał Tom. Chyba się przebudził i położył tam, bo gdy dziewczyny wychodziły leżał na puchatym dywanie. Musiało mu się też coś przyśnić, bo wylądował w dziwnej pozycji. Leżał w poprzek łóżka z całą kołdrą na głowie. Wszyscy zaczęli się śmiać.
― Tom! Wstawaj! ― krzyknęła Monika.
 Chłopak podskoczył na łóżku wyraźnie zaspany.
― Co Ty w ogóle tu robisz? ― zapytał Max. ― Dostałeś przecież swój pokój.
― Yyy… jakoś nie pamiętam.
― Dobra wstawaj. Śniadanie czeka. ― oznajmił wkładając placka do ust.
― O, a co to? ― zapytał Tom chcąc zabrać ostatniego placka Maxowi.
― Eee.. To moje idź sobie weź. ― powiedział i wybiegł z pokoju krzycząc jeszcze. ― O ile cokolwiek zostanie.
Nathan wybiegł szybko za Maxem, a Tom z lekkim opóźnieniem dołączył do nich. Ania siedziała już przy stole z Jayem i Sivą, którzy opychali się w najlepsze, gdy do kuchni wparował Max, a za nim Nath uśmiechając się do dziewczyny. Zaraz rzucili się na placki, które szybko zniknęły z talerza. Gdy Tom dotarł do kuchni nie było już na nim żadnego.
― Dzięki wielkie. ― powiedział do chłopaków.
Oni jedynie uśmiechnęli się złośliwie trzymając ostanie placki z talerza w rękach.
― Ale Wy jesteście mili. ― oznajmiła Ania.
― Mógł wstać wcześniej. ― powiedział z pełną buzią Max.
Ania wstała od stołu podeszła do blatu przy kuchence i wyciągnęła kolejny, pełen talerz placków i podeszła do Toma.
― Muszę Was rozczarować jest jeszcze jeden talerz. ― zaśmiała się Ania, gdy wszyscy rzucili się na Toma, który teraz trzymał wszystkie placki.
― A dla nas to nie zostawicie. ― zapytała Monika wchodząc do kuchni chwilę później.
Wszyscy popatrzyli się na prawie już pusty talerz.
― Sorki. Ale to jest takie dobre… ― usprawiedliwiał się Jay.
― Nie musicie się martwić dla nas jest oddzielny talerz. Wiedziałam, że tak będzie więc się zabezpieczyłam. ― odpowiedziała Ania, a chłopaki wrócili do pałaszowania talerza.
Po skończonym śniadaniu chłopcy zaczęli się żegnać z dziewczynami. Gdy wszyscy siedzieli już w samochodzie i czekali tylko na Nathana, chłopak podszedł do Ani.
― To skoro spałem u Ciebie już dwa razy i kilka razy uratowałem… ― zaczął żartem ― …to może wyszli byśmy gdzieś jutro? ― dokończył już poważnie, a potem spojrzał jej w oczy, uśmiechając się delikatnie.
― To do jutra. ― powiedziała i nieśmiało pocałowała Natha w policzek.
Szczęśliwy chłopak wrócił do samochodu i odjechali.

 _______________________________________
 W końcu w domu z pełnym dostępem do neta:)! (który mi dziad jeden szwankuje;[ ale przynajmniej jest)
Oto rozdział dla Was, który dedykuję wszystkim, a  w szczególności Kini***, Peace;*, love., Kindze:*
Wyszedł dłuuuugi... Mam nadzieję, że wszystkim się spodoba i będziecie chętnie komentować:))